HALO tu nowy projekt!

  • by

Ciekawi jak to się stało, że Śpiochowisko powstało? (ach ten ryyym!) Pozwólcie, że dzisiaj w kilku słowach opowiem Wam tę historię ♡

A więc (popcorn i cola w zasięgu ręki?)… moja przygoda z dekorowaniem przyjęć miała swój początek już w 2013 roku – wtedy założyłam pierwszą autorską pracownię – Deconatka. Prowadziłam ją przez 5 lat, lecz ostatecznie uznałam, że czas odpocząć… podjęłam jedną z trudniejszych decyzji w życiu – zamknęłam  firmę i przeprowadziłam się spoty kawałek dalej, by skupić się na drugiej pracy, którą również kocham całym serduchem :))

Foto: Mariusz Wawoczny Fotografia Ślubna

Mija pół roku… 

Właśnie wracam z podróży mojego życia i budzi się we mnie to szalone poczucie: “coś by się chciało więcej”. Znacie to? MATULU! Czy ja zawsze muszę w te pędy ubierać buty i włazić na nieznany teren?! MUSZĘ… zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Tak więc płynęłam z nurtem, zupełnie nie widząc o co mi chodzi, ale COŚ muszę, bo oszaleję! Wiedziałam jedno – chcę żeby było kreatywnie i o urodzinach. To była moja zajawka już od dziecka :)) Nie mogłam spać po nocy (a to był dopiero początek). I pamiętam doskonale moment, w którym nadeszło olśnienie – leżę sobie w łóżku, zegar wybija północ… dobra, trochę bajeruję… nie mam takiego zegara :)) W każdym razie było późno. Próbuję spać. Nie mogę. Odpalam Pinteresta (miłość moja nieskończona!) i znowu najadam się pięknymi inspiracjami. Klik. Klik. Klik. Od obrazka do obrazka. Aż patrzę …

A CO TO ZA IMPREZA POD NAMIOTAMI?! 

Dobra, dobra, impreza powyżej to już nasza ♡ Chciałam tylko powiedzieć, że nie jestem geniuszem, który wpadł na pomysł z przyjęciami w tipi, jako pierwszy na świecie (choć bardzo bym chciała nosić ową koronę), ale muszę przyznać, że wprowadzając na rynek Śpiochowisko, znalazłam tylko jedną firmę, która zaczęła dosłownie moment przed nami. Pełna ekscytacji ruszyłam więc do planowania wszystkiego co potrzebne, zamawiania miliona paczek (które co rusz przynosił jeden i ten sam przemiły brodaty kurier. Im większe paczki były, tym bardziej on z ciekawością czekał, aż je przy nim otworzę ;)) uwielbiałam jego wizyty!). Przygotowania trwały jakieś 2 miesiące. Na    3 tygodnie przed otwarciem coś mnie tknęło… ja tego sama przecież nie ogarnę!

I tu pojawia się ona – Martusia ♡ 

Prze-fantastyczna dusza! Wniosła ogrom energii i pomysłów do Śpiochowiska, za co będę jej dozgonnie wdzięczna ♡ To dzięki niej ruszyłam z moim projektem. Dzielnie znosiła ogrom pracy na rzecz czegoś przyszłego, i mimo, że nasze Śpiochowe drogi się rozeszły, to nadal bardzo mnie wspiera, i to jest piękne! Życzę Wam wszystkim tak dobrych ludzi wokół siebie :)) A o tym, jak wystartowałyśmy z impetem przeczytacie w poście:

 

Nasze pierwsze Śpiochowisko!

 

Kończąc, dodam tylko tyle: ruszenie z marzeniem tego pokroju było mieszanką ekscytacji, strachu i ponownej ekscytacji, zmiksowane z brakiem snu, bo wszystkie myśli zabiegane były wokół marzeń, a wtedy to sami wiecie… sen jest największym wrogiem! Poza tym nadal chodziłam do pracy. I w sumie wciąż to robię ;)) Mimo wszystko ani myślę przestać! To będzie moja największa przygoda w życiu. Tak czuję! I po cichutku pragnę, by zabrać Was ze sobą ;)) Gotowi? ♡ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.